Przejdź do głównej zawartości

Załóż Subkonto

Flaga dumy osób z niepełnosprawnościami.
Czas czytania: 6 min

Dobre intencje nie wystarczą. O dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami

W ramach Miesiąca Dumy Osób z Niepełnosprawnościami, z osobami należącymi do Zespołu Eksperckiego Projektu Sekson Fundacji Avalon rozmawiał Kamil Zięba.

Kiedy słyszymy słowo „dyskryminacja”, często myślimy o otwartej niechęci, obraźliwych komentarzach czy świadomym wykluczaniu. Tymczasem osoby z niepełnosprawnościami znacznie częściej doświadczają czegoś dużo trudniejszego do zauważenia – sytuacji, które w praktyce odbierają im możliwość samodzielnego funkcjonowania, pracy czy uczestnictwa w społeczeństwie.

W lipcu, Miesiącu Dumy Osób z Niepełnosprawnościami oddajemy głos samorzecznikom i samorzeczniczkom z naszego Zespołu Eksperckiego. Ich doświadczenia pokazują, że dyskryminacja bardzo często nie wynika ze złej woli. Wynika z przyzwyczajeń, stereotypów i przekonania, że „jakoś to będzie”.

Dyskryminacja nie zawsze ma formę otwartej niechęci.


Już na poziomie codziennych założeń pojawia się przekonanie, które – choć rzadko wypowiadane wprost – wpływa na wiele decyzji i sytuacji.  Jak zauważa Tomasz Osóbka:

„Powszechnym rodzajem dyskryminacji w kierunku osób z niepełnosprawnościami jest przekonanie, że mamy zbyt duże oczekiwania względem dostępności. Bariery to norma i powinniśmy się z nimi pogodzić, jakby świat za nimi był przeznaczony tylko dla sprawnego społeczeństwa”.

To myślenie nie kończy się na abstrakcyjnych przekonaniach. Przenosi się na bardzo konkretne sytuacje życiowe – takie jak mieszkanie, praca czy codzienne funkcjonowanie.

„Podczas poszukiwań mieszkania do wynajęcia widoczna niepełnosprawność może być przeszkodą. Sam spotkałem się z taką sytuacją. Właściciel był chętny do wynajmu do momentu, gdy dowiedział się, że jestem niepełnosprawny.”

Są jednak sytuacje jeszcze mniej oczywiste – takie, które formalnie wyglądają jak wsparcie, a w praktyce kończą się wykluczeniem.

Niektóre formy wykluczenia są szczególnie trudne do zauważenia, bo towarzyszą im dobre intencje. Marta Lorczyk zwraca uwagę, że samo zaproszenie nie oznacza jeszcze równego dostępu, a dyskryminacja może przybierać formę pozornej dostępności. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się otwarte dla wszystkich, jednak osoby z niepełnosprawnościami od początku nie mają szansy skorzystać z proponowanej usługi:

„Oferowanie komuś usługi, której z założenia [osoba z niepełnosprawnością] nie może zrealizować, jest niedopuszczalne – intencje nie mają tu znaczenia.”

Dotyczy to zarówno dużych wydarzeń publicznych, jak i działań zdrowotnych czy edukacyjnych, gdzie zaproszenie nie zawsze oznacza realną możliwość uczestnictwa. Marta opisuje choćby zaproszenia na badania profilaktyczne organizowane w mammobusach bez windy.

„Finalnie więc ta osoba [z niepełnosprawnością] nie ma możliwości skorzystania z badania, ale po drugiej stronie jest poczucie czystego sumienia, bo przecież zaprosiliśmy.”

Podobnie wygląda to podczas konferencji, koncertów, spotkań autorskich czy spektakli. Zaproszenie nie oznacza jeszcze dostępności. Bardzo często wykluczenie jest usprawiedliwiane dobrymi intencjami.

Niewidzialne bariery w pracy i dostępie do usług medycznych

Podobnie działa to w obszarze pracy. Tam, gdzie wydaje się, że wszystko funkcjonuje „normalnie”, pojawiają się bariery, które eliminują jeszcze zanim padnie jakiekolwiek pytanie czy rozmowa. Renata Orłowska opisuje codzienność osoby z niepełnosprawnością ruchową na rynku pracy.

„Rozmowa kwalifikacyjna w budynku, do którego samodzielnie się nie wejdzie, bo za ciężkie drzwi, bo brak windy, bo nawet jak winda jest to często jest tak ciasno, że nie można jej samodzielnie uruchomić. Kandydat odpada zanim otworzy usta. To nie jest dyskryminacja, to „brak możliwości technicznych”. Różnica jest czysto semantyczna”.

Nawet gdy zatrudnienie już nastąpi, pojawiają się kolejne, często niewidoczne bariery – w przestrzeni, organizacji pracy i dostępie do życia zawodowego w pełnym wymiarze.

„Stanowisko „dostosowane”. Pokój, w którym jest stanowisko pracy, ciasny, biurka niedostosowane, półki z dokumentami również. Toaleta dla osób z niepełnosprawnością istnieje. Służy jako schowek na mopy i kartony po papierze do drukarki […] Konferencje, szkolenia, spotkania branżowe w miejscach, do których wjechać się nie da. Więc się nie jedzie. Więc się nie ma kontaktów. Więc się nie awansuje. Wszyscy wzruszają ramionami. Pomieszczenie socjalne dostępne dla wszystkich. Wszystkich oprócz jednej osoby, dla której blat jest za wysoki, zlew za daleko, a przestrzeń za ciasna, żeby się obrócić. Nikt nie mówi „awansujesz”, bo znajdzie się ktoś bardziej „mobilny”, ktoś „dyspozycyjny”, ktoś „gotowy na wyzwania”.

Jak podkreśla Renata Orłowska, której zdarzało się słyszeć w pracy: „przecież ktoś Ci pomoże”: Odpowiada na to wprost:

“Ktoś pomoże to nie jest dostępność. To jest codzienne przypominanie komuś, że jego samodzielność zależy od cudzego nastroju”.

Takich przykładów jest znacznie więcej. Tomasz Osóbka zwraca uwagę także na ochronę zdrowia:

„Ochrona zdrowia bardzo często okazuje się dla nas mitem. Choćby niedostępne gabinety, jest ich bardzo dużo. Na moim pierwszym oddziale rehabilitacyjnym ominęła mnie większość zabiegów, bo mój stan uniemożliwiał samodzielne dotarcie do właściwego gabinetu”.

Kiedy “komplement” staje się problemem


Wykluczenia może pojawiać się również w języku i w sposobie w jakim mówimy o innych, lub przybierać formę pozornie pozytywnych ocen, które nie uwzględniają realnego wysiłku, doświadczenia i pracy. Mówi o tym Tomek:

„Stereotypy nas prześladują od dekad. Z pozoru błahe zdania takie jak: „Spróbuj, na pewno dasz radę” lub „Z tobą rozmawia się, jak ze zwykłą osobą” są nie na miejscu.
Ile razy słyszałem zdanie „Jesteś inspiracją lub przykładem dla innych”. Tak samo „Miałeś szczęście”, które nie uwzględniało moich starań, nierzadko ciężkiej pracy. Tymczasem nic nie przychodzi samo ani łatwo. Nie jest kwestią samego szczęścia!”

Sylwia Błach w rozmowie zwraca również uwagę na tzw. dyskryminację pozytywną, czyli pozorne rozwiązania, które mają wyrównywać szanse osób z niepełnosprawnościami. Mogą to być na przykład ulgi, zniżki, pierwszeństwo w dostępie do niektórych programów czy rozwiązania zachęcające pracodawców do zatrudniania osób z niepełnosprawnościami.

Ich celem jest zmniejszanie barier i ułatwienie udziału w życiu społecznym oraz zawodowym. Jednocześnie część osób z niepełnosprawnościami zwraca uwagę, że takie rozwiązania mogą prowadzić do sytuacji, w których są one postrzegane przede wszystkim przez pryzmat swojej niepełnosprawności, a nie swoich umiejętności czy doświadczenia.

 Jak zauważa Sylwia:

„Coraz więcej osób z niepełnosprawnościami podkreśla, że chce być sprawiedliwie traktowana, jak „zwykły człowiek”, bez skupiania się na jego niepełnosprawności […] A tu może pojawiać się interesująca sprzeczność, gdy ktoś, kto oczekuje równości na przykład dostaje zniżkę na jakąś usługę ze względu na niepełnosprawność”.

Renata Orłowska trafnie podsumowuje to, co łączy wszystkie te doświadczenia:

„Każda z tych sytuacji z osobna to „przeoczenie”. Razem to jest systemowa dyskryminacja.”

Miesiąc Dumy Osób z Niepełnosprawnościami to dobra okazja, by wsłuchać się w doświadczenia osób z niepełnosprawnościami i spojrzeć na codzienne sytuacje z ich perspektywy. Większość opisanych historii nie wydarzyła się dlatego, że ktoś chciał zrobić komuś krzywdę. Wydarzyła się dlatego, że nikt nie zauważył problemu.

A właśnie od dostrzegania takich pozornie niewielkich sytuacji zaczyna się prawdziwa dostępność, szacunek i równe traktowanie.  Czasem wystarczy zmienić sposób myślenia, zadać pytanie albo zwrócić uwagę na pozorny drobiazg, by zamiast nieświadomie wykluczać – budować świat, w którym każda osoba naprawdę ma równe szanse.

Powiązane artykuły