
Podróże, które uczą żyć – historia Pani Basi
Zuzanna Nowak
Studentka dziennikarstwa UKSW
Kiedy jestem w samolocie, czuję, że żyję!
Czy niepełnosprawność może być przeszkodą w podróżowaniu? Spoglądając na Panią Basię, odpowiedź brzmi: nie. Mimo utraty wzroku, podróże są dla niej nie tylko przygodą, ale przede wszystkim sposobem na życie – pełne, intensywne i kolorowe, mimo braku barw.
Dla osób niewidomych podróżowanie to wyzwanie. Nieznane drogi, liczne przeszkody, zawiłe ścieżki – wszystko to może wydawać się nie do pokonania. Dla Pani Basi to jednak tylko tymczasowe trudności, które stawia sobie za cel pokonać. – W każdej podróży uczę się czegoś nowego – mówi. – Każde miejsce jest dla mnie wyjątkowe.


Miesiąc spędzony w Indiach, kilka miesięcy w Tajlandii – te podróże Pani Basi są dowodem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Indie – pełne życia, głośne, pachnące przyprawami i kadzidłami – zachwyciły ją intensywnością. – Nigdzie nie słyszałam tylu dźwięków ani nie czułam tylu zapachów – wspomina. – Dla osób niewidomych to właśnie one stają się „oczami”, pozwalającymi zobaczyć świat.
Tajlandia była dla niej jeszcze większym wyzwaniem. Wybrała się tam sama, bez przewodników– z odwagą i wiarą w ludzi. I jak sama przyznaje, nigdy nie czuła się samotna. – Mam swoich „Aniołów Stróżów” – śmieje się. – Spotykam ich na każdym kroku. Pomagają mi nie tylko w podróży, ale też w codziennym życiu.
Pierwsze dni w Tajlandii były trudne. – Mieszkałam kilometr od centrum handlowego. Ludzie widzący przechodzą tę drogę w 15 minut, ja w 40. W pierwszym tygodniu jadłam głównie ryż – opowiada. Z czasem jednak znalazła swojego „pana od tuk tuka”, który zawsze dowoził ją na plażę, a pracownicy galerii handlowej rozpoznawali ją i pomagali w zakupach. – Nigdy nie zapomnę tej życzliwości – mówi wzruszona.
Dziś Pani Basia wie, że podróżowanie jest dla niej sposobem na życie. Mimo niepełnosprawności, nie czuje, że ją to ogranicza – wręcz przeciwnie, to właśnie te przeszkody napędzają ją do działania. – Nigdy nie przestanę podróżować – powtarza z uśmiechem. – Kocham odkrywać, kocham poznawać nowych ludzi i spotykać swoich „aniołów”. Dzięki nim wierzę, że świat jest pełen dobra.
Jej historia jest dowodem na to, że mimo przeciwności, można czerpać z życia pełnymi garściami. A podróżując – jeszcze mocniej celebrować każdy moment.