Konrad Okołotowicz
Opuszczasz stronę Fundacji Avalon.
Kliknąłeś w link, który prowadzi do serwisu zewnętrznego . Fundacja Avalon nie bierze odpowiedzialności za treści, które pojawią się na tej stronie.

O mnie
Mam na imię Konrad. Urodziłem się w 1985 roku. Pochodzę ze Śląska, dokładnie z Jastrzębia-Zdrój, gdzie mieszkałem do siódmego roku życia. Kilka miesięcy po narodzinach zdiagnozowano u mnie rdzeniowy zanik mięśni SMA. W tamtych czasach choroba ta była mało znana, a medycyna znacznie mniej rozwinięta. Postawiono diagnozę, że maksymalnie dożyję drugiego roku życia. Jednak życie napisało zupełnie inny scenariusz 😊
Z powodów rodzinnych przeprowadziłem się do Żar, gdzie wychowałem się pod dachem cioci i to właśnie tutaj spędziłem większość swojego życia. Klasyczna droga. Szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła. Podstawówka, liceum ogólnokształcące, a później technikum informatyczne. Od zawsze miałem zamiłowanie do komputerów, ale bardziej od strony kreatywnej niż stricte informatycznej, dlatego naturalnie poszedłem w stronę grafiki.
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy dziś byłbym w tym miejscu, gdybym na swojej drodze życia nie spotkał mojej ukochanej żony, z którą od dziesięciu lat tworzymy małżeństwo. Wspólnie tworzymy zwyczajny, normalny polski dom i wychowujemy dwie cudowne, zdrowe córki. Jedyna różnica jest taka, że ja jako ojciec jestem tatą na wózku. Poza tym życie toczy się bardzo normalnie.
Obecnie pracuję w branży kreatywnej. Projektuję strony internetowe, identyfikacje wizualne, i animacje. To jest moja codzienna praca i coś, co nadal sprawia mi satysfakcję.
Jeśli chodzi o zainteresowania, mam słabość do klasycznych zegarków analogowych . Jestem fanem FC Barcelona. Interesuję się projektowaniem graficznym i grafiką komputerową, choć dziś jest to bardziej zawód niż hobby. Uwielbiam też klocki LEGO, szczególnie wspólne budowanie z córką, choć na razie kolekcja nie rośnie, bo zwyczajnie brakuje miejsca.
Bardzo lubię rodzinne wycieczki. Najbardziej lubimy wypady rowerowe. Dziewczyny jadą na rowerach, a ja jadę wózkiem za nimi. I to jest czysta frajda. Bez pośpiechu, bez spiny, razem. Jedna z takich wypraw jest nawet na moim kanale YouTube. Link wrzucę w komentarzu.
Mam też swoje marzenia. Chciałbym kiedyś być na meczu El Clásico na Camp Nou. Zobaczyć Ocean Atlantycki. Zwiedzić Nowy Jork. A moje największe cele są bardzo proste i bardzo życiowe. Zapewnić mojej rodzinie jak najlepsze warunki życia i dać moim córkom dobry start w przyszłość.
Wiem, że wielu ludzi potrzebuje wsparcia bardziej niż ja…
Ale hej – ja też bym się nie obraził na te 1,5%!
