Nasz serwis używa cookies. Szczegóły w Polityce prywatności. Możesz sam skonfigurować cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień oznacza akceptację naszej polityki
Mój SM przychodził powoli

 

Zwierzenia SM-ówki (cz. 1)

 

Mój SM przychodził powoli, etapami, jakby dbał żeby mnie zupełnie nie zdołować.

Pierwszy rzut miałam jeszcze na studiach w latach osiemdziesiątych, ale nie byłam tego świadoma. Właśnie wróciłam z wakacji nad morzem. W pociągu trochę się przeziębiłam. Oprócz typowych objawów – ból gardła, katar – dokuczało mi oko. Kontury przedmiotów, na które patrzyłam dziwnie się mi rozmywały, potem zaczęły pojawiać się czarne plamy, a oko zaczęło boleć.

Po wizycie u okulisty na dziesięć dni wylądowałam z pozagałkowym zapaleniem nerwu wzrokowego w szpitalu w Lublinie. Dostawałam antybiotyk i sterydy, zrobiono mi też endoskopię mózgu, która miała ustalić czy nie mam jakiejś dziwnej choroby – SM. Nie miałam wówczas pojęcia na czym ona polega! Badanie jednak ją wykluczyło – lekarze bardzo się z tego cieszyli. I tak pozornie zdrowa wróciłam na studia.

Ale SM w postaci zapalenia nerwu wzrokowego nie dał o sobie zapomnieć. Odezwał się po dwóch latach, potem jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych. Za każdym razem przeprowadzano u mnie konsultację neurologiczną, która nie wykazywały niczego niepokojącego.

SM przyczaił się na jakiś czas, pojawiając się pod postaciami różnych chorób. Zaczęło dokuczać mi prawe kolano. Zrobiono mi USG. Okazało się, że wypada mi łąkotka – bolało, ale chodziłam. Po kilku latach tę prawą nogę zwichnęłam w kostce i to był chyba ostatni etap moich spotkań z SM-em utajonym: po zwichnięciu nie mogłam dojść do siebie, noga bolała i dziwnie tupała przy chodzeniu. Wylądowałam na osteopatii. Terapeuta, Maciek, dawał z siebie wszystko, ja też się nie oszczędzałam, ale efektów nie było. W końcu Maciek wysłał mnie do neurologa bo zauważył niepokojące odruchy. Ale ja potraktowałam tę uwagę z dystansem. Na rezonans poszłam, ale uznałam go za formalność. Jakież było moje zdumienie, gdy po badaniu zauważono zmiany w mózgu! Poczułam przerażenie i zagubienie. Spodziewałam się czegoś strasznego, miałam wrażenie, że w moim ciele oprócz mnie zagnieździła się jakaś inna siła, która mnie zniszczy.

Pierwsze dni z SM-em były straszne, nie mogłam się oderwać od myślenia o chorobie. Nie pomagało nic, nawet koncert Lou Reeda, na który czekałam od kilku miesięcy.

Jednak z czasem wszystko się unormowało, trafiłam pod opiekę kompetentnego i sympatycznego terapeuty – Kuby. On umiał zracjonalizować i oswoić moje lęki. Zaczęłam robić coś konkretnego - ćwiczyć - i to mi pomagało fizycznie i psychicznie. Pewnie, że wolałabym nie mieć SM-u, ale przekonałam się, że z nim można żyć.

Edyta

 

Odsłony: 2107
Ulotkę wygenerowano: 62
Ulotkę wysłano mailem: 0

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Masz pytanie? Prześlij prośbę o kontakt:

Temat kontaktu *

 

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym z siedzibą przy ul. Michała Kajki 80/82 lok 1, 04-620 Warszawa. Kontakt z administratorem możliwy jest pod nr tel. 22 266 82 36 lub email: [email protected]. Kontakt z inspektorem ochrony danych osobowych możliwy jest za pomocą email: [email protected]

Dane osobowe będą przetwarzane w celach kontaktowych, a w przypadku wyrażenia przez Państwa dodatkowej zgody także w celach marketingowych i promocyjnych oraz statystycznych administratora danych. Przysługuje Pani/Panu prawo do wycofania zgody w każdym momencie. Wycofanie zgody nie ma skutku dla przetwarzania wykonanego przed cofnięciem zgody. W razie takiej konieczności dane mogą być udostępnione podmiotom upoważnionym na podstawie przepisów prawa. Przysługuje Pani/Panu prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania. Przysługuje również Pani/Panu prawo do wniesienia sprzeciwu oraz prawo do przenoszenia danych. Może Pani/Pan wnieść skargę do organu nadzorczego. Pełna treść klauzuli informacyjnej znajduje się tutaj.

e-pity po prostu

Pomóż nam pomagać!

KRS:

0000270809

Numer konta do darowizn dla Podopiecznych:

62 1600 1286 0003 0031 8642 6001

BNP Paribas Bank Polska S.A.

Dane dla przelewów walutowych i zagranicznych >>
Donations in other currencies (Euro, USD and more) >>

OPINEO 2018a