Poezja Haliny Rokoszewskiej

 

 

*

Lubię deszcz

szczególnie w nocy

kiedy puka w szyby

jak duch

kiedy zmywa gęsty brud

z ulic placów i sumienia

lubię deszcz

bo po deszczu świat się zmienia

wszystko wokół takie mokre

drzewa włosy ptaki psy

nasze twarze też wilgotne

i nikt nie wie

czy od deszczu

czy przez łzy.

 

**

Przyjdź do mnie jutro, tuż nad ranem,

kiedy świt barwi na niebiesko

tęczówki oczu , tak ci znane,

co usidlają twoje piękno.

Rozpleć warkocze, wyrzuć szpilki

i biegnij wolna , bosonoga.

Niech na tę chwilę świat zamilknie,

gdy my będziemy się całować.

Wiem , wiem , nie przyjdziesz, tylko marzę,

że sny się jawą staną złotą,

a kiedy marzę , zapominam,

że w lampce znów brakuje wina.

 

***

Upadek Ikara

Sznur samochodów

ulice zatłoczone twarzami

butami w markowym wydaniu

falują kolorowe spódnice krawaty

szum

zgrzyt

dziewczynka pod kołami

spóźniony anioł stróż

podnosi czerwony bucik

wbity w jezdnię

czerwone auta białe auta

zielone niebieskie

jak koraliki na lince

jak elektrony w ciągłym ruchu

puls tempo życie

i tylko dziewczynka pod kołami.

 

****

Obserwuję cię od pierwszego spojrzenia

wniosę miłość do twojego świata

jak bagaż z lotniska

rozpakuję

i zarzucę cię apaszkami

z motywem rajskiego ptaka.

 

*****

Siedzę naprzeciw ciebie

ubrana w białe futro.

Patrzę w twe oczy jasne

przejrzyste jak wody lustro.

Mówię, że bardzo lubię

patrzeć tak w twoje oczy.

Kocham w nich siebie

i dzisiaj nie wiem ,

co mnie w tobie zaskoczy.

 

******

Kocham grawitację.

Dzięki niej

wszystko stoi na swoim miejscu

chociaż się kręci.

Czasem miewam zawroty głowy,

ale to nie ma nic wspólnego

z jądrem Ziemi.

No, chyba, że je Ktoś wydłubał.

Wtedy wszyscy

rozproszymy się we Wszechświecie.

Może być pięknie.

Spacer po Mlecznej Drodze,

nocleg na Marsie,

a potem znowu zjemy

zakazany owoc.

 

*******

To nie może się udać

grube rajstopy

pomarszczone na kolanach

kiecka do kostek

warkoczyki cieniutkie

okręcone recepturką

i teczuszka po dziadku

to przecież nie może się udać

obgryzione paznokcie

włóczy się za nim

jak włóczykijka jakaś

w końcu łapie za rękaw

tej marynarki od Armaniego

w oparach Hugo Bossa

proszę pana

niech no pan słucha

już pana nie kocham

właśnie teraz zaczęło się to niekochanie

jestem taka zmęczona

moja maleńka

to kim ja będę oddychał

POMÓŻ NAM POMAGAĆ

PRZEKAŻ 1% PODATKU

Najlepszy sposób na przekazanie 1% podatku dla Podopiecznych Naszej Fundacji!