Nasz serwis używa cookies. Szczegóły w Polityce prywatności. Możesz sam skonfigurować cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień oznacza akceptację naszej polityki
  • W związku z wymogiem dostosowaniem się do wymogów Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) oraz zmianą logo Fundacji AVALON w Czytaj więcej...
  • Poszukujemy osoby, która będzie z nami pracować przy nowym projekcie na stanowisku asystenta/asystentki projektu. Praca wiąże się z wprowadzeniem przez Fundację w Czytaj więcej...
  • Poszukujemy kandydata/kandydatki na stanowiska Asystenta/tki Projektu do Działu Subkont w zakresie: WSPARCIA PODOPIECZNYCH W ZBIERANIU ŚRODKÓW NA SUBKONTACH: Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Robi się coraz cieplej, więc muzycy wychodzą z przytulnych studiów nagraniowych, prosto na scenę w dusznym klubie, albo gdzieś w plenerze. Dla kulawego koncerty mogą być niezłym wyzwaniem. Mogą ale nie muszą. 

Niedawno byłem na koncercie nad Wisłą.  Udało mi się, dotrzeć trochę szybciej więc mogłem zaparkować pod sceną. Zazwyczaj nie mam takiego luksusu: trzeba się przepychać, drzeć się na ludzi wokół. Nie wpycham się pod scenę po to, żeby dostać autograf. Na większości takich imprez się stoi. No chyba, że się siedzi – jak ja.  Jeśli zatrzymam się w środku sali będę widział tyle co nic. Trochę jakbym utknął w ruchomej jaskini do której docierają strzępy rozmów i melodii. Na szczęście nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś nie ustąpił mi miejsca, albo źle zareagował. No, może raz, ale gość był już nieźle wstawiony, więc odpuściłem i przez większość koncertu gapiłem się w jego plecy.  

Mówi się, że na takie imprezy lepiej iść z kimś, bo fajnie jest wspominać wspólne doświadczenie. Chociaż dla mnie takie samotne wypady to  niezły offroad, wszystko muszę zrobić sam: a póki nie poproszę kogoś o pomoc nikt nie nalega, żeby pchać wózek. Przyznam, że na tym ostatnim koncercie czułem się trochę nie na miejscu, ale kiedy zespół zaczął grać, przestałem o tym myśleć.

Największy koncert na jakim byłem to Radiohead na festiwalu w Poznaniu. Mieliśmy miejsce w drugim sektorze (pojechałem z kumplem – w tym przypadku samotna podróż przerastała moje możliwości) Wjechaliśmy na platformę, na której, na start  koncertu czekało już kilka osób na wózkach – razem z opiekunami. Do tej pory nie wiem skąd pomysł, żeby platformę dla OzN, ustawiać tak daleko od sceny… Muzycy byli dla nas ruchomymi punkcikami, za którymi trudno nadążyć. Za to plusem był widok z góry na ponad 30 tysięcy głów – nigdy wcześniej nie widziałem takiego tłumu w jednym miejscu.

Po wszystkim  rolę się odwróciły: znowu byłem w  ruchomej jaskimi i każdy mógł patrzeć na mnie z góry, ale jedno nas łączyło – wszyscy chcieliśmy jak najszybciej dostać się do pociągu. To było chyba 9 albo 10 lat temu. Nikt nie słyszał o pendolino i tego typu wynalazkach. Stare, dobre, ciasne przedziały były szczytem luksusu. Było tam tyle ludzi, że mój kumpel musiał zostać na korytarzu, razem z wózkiem. Ja jakimś cudem, trzymając się „ściany”, doczłapałem do wolnego miejsca. Przedział dzieliłem z kibicami klubu, którego nazwę boję się tutaj wymienić. Ale to już historia na inny raz…

W Gliwicach młodzi inżynierowie stworzyli pierwszy, darmowy program wspomagający terapię logopedyczną dla osób z afazją. Każdy może skorzystać z aplikacji, dostęp do niej jest bezpłatny, wystarczy mieć połączenie z Internetem. Zamysłem twórców było stworzenie platformy, dzięki której osoby dotknięte afazją będą mogły ćwiczyć w warunkach domowych. To wszystko po to, by uzupełnić i rozszerzyć rehabilitację prowadzoną przez logopedów.

Aplikacja Afast działa od marca 2017 roku pod adresem http://www.afast.pl. Jest to multimedialne narzędzie rehabilitacyjne przygotowane przez specjalistów, umożliwiające samodzielną pracę osoby z afazją jak również prowadzenie zajęć we współpracy z opiekunem lub logopedą. Afast dedykowany jest dla osób ze wszystkimi rodzajami afazji- ruchową, czuciową i mieszaną. Afazja ruchowa (motoryczna) sprawia, że osoba rozumie kierowany do niej komunikat, ale ma problemy z wypowiadaniem się. W przypadku afazji czuciowej (sensorycznej) osoba nie rozumie kierowanych do niej komunikatów. Natomiast afazja mieszana jest kombinacją tych dwóch pozostałych. Część komunikatów jest zrozumiała, a część nie. Afazja to schorzenie z którym zmaga się 45 tys. Polaków (wg badań dr Szalińskiej- Otorowskiej). Aż u 78% osób po udarze mózgu dochodzi do zaburzenia porozumiewania językowego oraz częściowej utraty mowy. Afast przeznaczony jest dla osób z afazją w stopniu lekkim lub średnim. Może być wykorzystywany także w terapii osób z innymi schorzeniami neurologicznymi (np. choroba Alzheimera, ch. Parkinsona).

Program zawiera ponad 30 grup ćwiczeń. Zadania są logicznie rozplanowane i pogrupowane na kategorie. Aplikacja składa się z zestawów ćwiczeń dotyczących rozumienia wypowiedzi i ich kontekstu, budowy zdań, określania czynności. Polecenia polegają na dopasowywaniu, łączeniu oraz kojarzeniu dźwięków i obrazów.

Wydaje się, że Afast to aplikacja idealna do uzupełnienia rehabilitacji logopedycznej. Im częściej stymulowany jest układ nerwowy, tym większa szansa na poprawę jego stanu po przebyciu np. udaru mózgu. Dzięki aplikacji pacjent w domu może sam utrwalić materiał przerobiony na zajęciach z logopedą i samodzielnie dokonywać postępów w swojej rehabilitacji. Na pewno warto spróbować!

Zalety aplikacji Afast:

  • Całkowicie bezpłatna.
  • Jedyny wymóg: posiadanie komputera, tabletu czy telefonu z dostępem do Internetu oraz głośników.
  • Rehabilitacja oddziałuje na wielu płaszczyznach (wzrok, słuch, mowa)- jest polisensoryczna.
  • Obsługa aplikacji bardzo intuicyjna, jasne polecenia.
  • System zawiera ponad 30 grup ćwiczeń.
  • Aplikacja opiera się na nauce, rozumieniu i zapamiętywaniu z wykorzystaniem głosu, obrazu oraz dźwięku.
  • Wg badań terapia wspomagana narzędziami multimedialnymi podnosi tempo i skuteczność opanowania materiału o 60% w porównaniu do tradycyjnych metod.

Źródła:

  1. https://www.nowiny.gliwice.pl/afast-pierwsza-w-polsce-bezplatna-aplikacja-do-rehabilitacji-osob-z-afazja-jest-z-gliwic
  2. http://technopark.gliwice.pl/ruszyla-pierwsza-w-polsce-bezplatna-aplikacja-wspomagajaca-rehabilitacje-afatykow-afast/
  3. http://antyweb.pl/afast-aplikacja-dla-chorych-na-afazje/

Autor: Martyna Czarnecka

  Nie jestem w teatrze częstym gościem, więc słowo „recenzja” trzeba wziąć w gruby cudzysłów. Z Grześkiem – reżyserem spektaklu znamy się jeszcze ze studiów (kulturoznawstwo), między zajęciami częściej gadaliśmy o muzyce, o teatrze chyba wcale, ale kilka razy wspominał, że będzie próbował swoich sił na reżyserii. Jakiś czas temu rozmawialiśmy o jego pomyśle na spektakl warsztatowy. Punktem wyjścia miał być obcy. W domyśle tematem projektu, mógłby być ktoś nietutejszy, uchodźca, ktoś reprezentujący mniejszości narodowe. Grzesiek podszedł szerzej do tematu – powiedział mi, że chce zrobić spektakl o intymności osób z niepełnosprawnością. Byłem jak najbardziej za – możliwe, że część z Was wie, że poruszałem ten aspekt w swoich artykułach. Byłem ciekawy jak chodziak podejdzie do tej kwestii, jak przełoży na język teatru coś o czym wstydzimy się mówić.

  Aktorzy nie mieli tego problemu, przede wszystkim dlatego, że w ciągu całego spektaklu, nie wymówili żadnego słowa. Czasami się śmiali, głośno oddychali, ale nic nie mówili, ich głównym środkiem kontaktu z publicznością było spojrzenie i ciało.  Zaczęło się od tego, że każdy z trójki aktorów (dwie kobiety i mężczyzna) siedział, spokojnie, trochę tak jak pacjenci, czekający na wskazówki rehabilitanta. W pewnym momencie, jedna z aktorek wstała, wzięła pod ręce dziewczynę, siedzącą obok niej i przeniosła ją, trochę tak jak się przenosi niesforne dziecko – potem podobnie postąpiła z jedynym w obsadzie facetem. W zasadzie cały spektakl opierał się na ciągłej zmianie – zmianie ról, zmianie pozycji, zmianie, nastroju, albo muzyki.  

  Choreografia, czasem była zmysłowa, lekko dwuznaczna, mogła się kojarzyć z tym co może dziać się za zamkniętymi drzwiami sypialni. Ale Dotykalni (skojarzenie z filmem „Nietykalni” jest nieprzypadkowe), wcale nie chcieli się chować  przed publicznością. Chcieli pokazać że tak jak każdym, czasami, kieruje nimi, libido, a czasami potrzeba intymności, która nigdzie się nie śpieszy.

  To na co najbardziej zwróciłem uwagę to właśnie kontakt aktorów z publicznością -  subtelny i inwazyjny jednocześnie. Najbardziej krępujące były ich spojrzenia, bywało, że wpatrywali się we mnie tak długo, że miałem ochotę wyjść z sali.

  Pewnie część z Was to kojarzy – idziecie przez miasto z partnerem/partnerką i czujecie na sobie wzrok przechodniów. Grzesiek – z premedytacją lub bez – dotknął kwestii przekraczania granic prywatności osób z niepełnosprawnością.  

Większość z nas doświadczyła w swoim życiu bólu zlokalizowanego w obrębie przynajmniej jednego z pięciu odcinków kręgosłupa. Przyczyn tego bólu może być wiele choć najczęściej jego źródeł doszukujemy się w strukturach samego kręgosłupa.

Dlaczego pracownik zatrudniony na etat, a nie wolontariusz?

Myśląc o osobach zaangażowanych w działanie Organizacji Pożytku Publicznego wyobrażamy sobie, że są to wolontariusze kierujący się wyłącznie potrzebą pomagania.

opp fundacja 750200 uruchom 1

Pomóż nam pomagać!

KRS:

0000270809

Numer konta do darowizn dla Podopiecznych:

62 1600 1286 0003 0031 8642 6001

BGŻ BNP Paribas

Dane dla przelewów walutowych i zagranicznych >>
Donations in other currencies (Euro, USD and more) >>

OPINEO 2018a