Nasz serwis używa cookies. Szczegóły w Polityce prywatności. Możesz sam skonfigurować cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień oznacza akceptację naszej polityki
  • W czasie wizyty w gabinecie rehabilitacyjnym bardzo często spotykamy się z pojęciem „powięź”. Czym jest ta tajemnicza tkanka? Powięź to Czytaj więcej...
  • Floating, terapia REST - Terapia Ograniczonej Stymulacji Środowiskowej, floatacja, deprywacja sensoryczna, czy też terapia unoszenia na wodzie... Czytaj więcej...
  • Ok, to trochę prowokacyjne pytanie, ale jak się nad tym poważniej zastanowić... Widzieliście kiedyś reklamę nowoczesnego samochodu albo drogich perfum Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Okiem Szczepana... odc. 6.: Z dżungli na rehabilitację.

 

Okiem Szczepana, czyli o niepełnosprawności z przymrużeniem oka :)

Odc. 6.: Z dżungli na rehabilitację.

 

W Warszawie mieszkam od 2006 roku. Przyjechałem tu z małej miejscowości na wschodzie Polski. Dostałem się na Wydział Polonistyki UW. Przez dłuższy czas czułem się w stolicy jak Tarzan, który wyszedł z dżungli i wrócił do swoich. Nie mam tu na myśli adaptacji do samodzielnego życia w mieście (ten temat na pewno pojawi się jeszcze w moich artykułach). Chodzi o pierwszy kontakt z innymi niepełnosprawnymi. W swojej miejscowości byłem jedynym „kulawym”, w szkole było podobnie – żadnej osoby na wózku tam nie widziałem. Co innego w akademiku. Cały parter był zarezerwowany dla niepełnosprawnych, którzy wyszli z domu już na etapie liceum, z resztą przeznaczonego właśnie dla nich.  Potem była jazda busem na zajęcia:  dowoził osoby niepełnosprawne na uczelnię.

 

Trudno było o porozumienie, bo mimo, że byliśmy w takiej samej sytuacji to mieliśmy inne doświadczenia. Większość z nich była po wypadkach takich czy innych, albo ze schorzeniami, które dla mnie brzmiały obco. Jak z nimi rozmawiać i o czym? Pewnie tak czują się pełnosprawni w pierwszym zetknięciu ze mną. Znałem tą sytuację, ale z zupełnie innej perspektywy.

 

Wiele się zmieniło kiedy trafiłem na rehabilitację.  Tu, tak jak w akademiku, spotykałem ludzi z różnymi niepełnosprawnościami, ale siłą rzeczy byłem z nimi w bezpośrednim kontakcie, bo ćwiczyliśmy obok siebie. Zajęcia na sali rehabilitacyjnej, dwa razy w tygodniu, odbywały się zazwyczaj w tych samych dniach. Regularnie spotykałem te same osoby i mieliśmy okazję lepiej się poznać.  Moment pozornie trudnych pytań musiał kiedyś nadejść. Co kto ma? Od kiedy? Dlaczego? Nie było pokoju, w którym mógłbym się schować. Nie dało się uniknąć tych rozmów. Były tak częste, że w końcu się znudziły i przeskakiwaliśmy z wózka na inne tematy.

 

W moim przypadku problem polegał na tym, że nie mogłem się określić: nie byłem ani tu, ani tam. Wydawało mi się, że muszę wybierać między pełno- i niepełnosprawnymi, ale okazało się, że dylematu tak naprawdę nie ma.    

 

Odsłony: 4547
Ulotkę wygenerowano: 29
Ulotkę wysłano mailem: 0

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Pomóż nam pomagać!