Nasz serwis używa cookies. Szczegóły w Polityce prywatności. Możesz sam skonfigurować cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień oznacza akceptację naszej polityki
  • Pewnie część z Was wie o tym, że specjalnie dla rodziców i bliskich naszych pacjentów zorganizowaliśmy serię spotkań z psychologiem Czytaj więcej...
  • Wybrałem się kiedyś z kumplem na set dj-ski – znałem tą muzykę z płyt. Robiła na mnie wrażenie. To było coś Czytaj więcej...
  • Avalon EXTREME, projekt promujący sporty ekstremalne osób z niepełnosprawnością, poszukuje osoby na stanowisko Specjalista/-ka ds. Fundraisingu i Sponsoringu Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Okiem Szczepana odc. 19: Edukacja kulawego w kilku akapitach

Okiem Szczepana, czyli o niepełnosprawności z przymrużeniem oka ;)

Odc. 18: Edukacja kulawego w kilku akapitach

 

 

Zbliża się 1 września…Pamiętacie swój pierwszy dzień w szkole? Ja tak średnio. Byłem jedynym kulawym uczniem, ale nie było w związku z tym jakiejś wielkiej afery. Przynajmniej w podstawówce… Na pierwszej lekcji wychowawczyni powiedziała tylko: „Jak wiecie, jest tutaj taki kolega...” – albo coś w tym rodzaju. To było już ponad 20 lat temu, więc trudno mi dokładnie zacytować. W każdym razie, jak na pierwsze zetknięcie z niepełnosprawnym Podopiecznym nauczyciele radzili sobie całkiem nieźle, a i od uczniów nie docierały do mnie sygnały o braku akceptacji. Już kiedyś o tym pisałem… dla kilkuletniego dzieciaka takie doświadczenie, nie różni się niczym od pierwszej jazdy na rowerze. Nie przypominam sobie, żeby przez cały okres nauki w podstawówce, ktoś podszedł i zapytał o wózek. Z resztą na terenie szkoły rzadko korzystałem z czterech kółek, częściej chodziłem przy ścianie, albo wczepiałem się w barki kolegów.

 

Potem przyszła pora na zmiany: gimnazjum w innej miejscowości, dojazdy, nowi ludzie i schody, schody, coraz więcej schodów. Niektórym chodziakom wydaje się, że w poruszaniu na wózku najtrudniejsze jest to, że nie możesz kopnąć piłki albo wkurzającego gówniarza z młodszej klasy…Najtrudniejsza jest logistyka i to, że musisz tłumaczyć się obcym ludziom, że potrzebujesz dojazdu do  szkoły i z powrotem. Nikt nie był przygotowany na takie wyzwanie, ani ja, ani pedagodzy, ani urzędy. „Przecierasz szlaki”, mówili, jakbym właśnie pracował nad wynalezieniem leku na nieuleczalną chorobę. Wszystko to fajnie brzmi, ale ja chcę tylko dostać się na lekcje a potem z nich wrócić. Potem będziemy się zastanawiać nad tym, czy zapiszę się złotymi zgłoskami w historii regionalnego systemu oświaty.

 

Ale jakoś poszło, jeśli byli tacy co marudzili, szybko przestali, a ganianie po schodach (w gimnazjum były dwa piętra, w liceum trzy) – stało się normą. W tamtych czasach wypracowałem sobie formułkę, która obowiązuje do tej pory: „Bierzesz wózek, zostawiasz na górze, przy poręczy, potem wracasz, podajesz mi rękę i wchodzimy razem. Rękę trzymaj w miarę sztywno, żebym miał się na czym oprzeć i utrzymuj średnie tempo – maks jeden krok przede mną”.

 

Taki sam z schemat obowiązywał na studiach. Windę wybudowali jak byłem na trzecim roku. Koleżanka, która właśnie kończyła studia zażartowała, że wrzuci granat do szybu jak będzie wychodzić z wydziału. Przez wszystkie lata studiów koledzy wnosili ją z wózkiem na trzecie piętro. Prawda jest taka, że na studiach było najlepiej: lepsze warunki, zagwarantowany dojazd, przez spastykę mam nieczytelne pismo, dlatego większość egzaminów zdawałem ustnie. I tak zrobiłem trzy letni licencjat w cztery lata. Ale tą historię opowiem może innym razem.

 

 

Odsłony: 856
Ulotkę wygenerowano: 29
Ulotkę wysłano mailem: 0

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

opp fundacja 750200 uruchom 1

Pomóż nam pomagać!

KRS:

0000270809

Numer konta do darowizn dla Podopiecznych:

62 1600 1286 0003 0031 8642 6001

BGŻ BNP Paribas

Dane dla przelewów walutowych i zagranicznych >>
Donations in other currencies (Euro, USD and more) >>

opineo avalon 2017